Nadużycia: Kiedy ból staje się rzeczywistością
Współczesny psycholog:
Wyobraź sobie: siedzisz na kanapie, a Twój partner znów naciska na Ciebie, oskarża Cię lub ignoruje Twoje uczucia, nie chcąc niczego słyszeć w odpowiedzi. Współczesny psycholog powie: „Hej, to nie jest normalne!” Nazwie to nadużyciem — formą przemocy, która może być nie tylko fizyczna, ale także emocjonalna. I na pewno będzie po Twojej stronie, pomagając Ci zrozumieć, że zasługujesz na coś lepszego. Może nawet zaproponować spakowanie walizki i odejście, jeśli sytuacja jest naprawdę zła. Najważniejsze — chronić siebie, odbudować poczucie własnej wartości i iść dalej, jakbyś był bohaterem swojego życia.
Chrześcijański psycholog:
Chrześcijański psycholog podszedłby do tego delikatniej, ale równie poważnie. Powiedziałby: „Wiesz, Bóg stworzył nas dla miłości i szacunku. To zachowanie jest grzechem, które rani nie tylko Ciebie, ale także tego, kto Cię oskarża. Możliwe, że właśnie w tej chwili on sam cierpi!” Zamiast od razu wysyłać Cię, abyś pakował walizki, może zaproponować rozmowę z partnerem, modlitwę za niego, porozmawianie z kapłanem, który dobrze zna Twoje słabe strony i może pomóc lepiej zrozumieć sytuację, zadając sobie proste pytania:
Dlaczego mój partner stał się taki?
Co on chce usłyszeć ode mnie?
Jak najlepiej zbudować nasze relacje?
Czy mój partner nie cierpi na depresję?
Czy to nie krzyk o pomoc?
Zamiast zerwać relację — przypomnij sobie najlepsze momenty wzajemnego zrozumienia z partnerem, pierwszym pójść mu naprzeciw, nie upokarzając siebie, ale coraz bardziej otwierając się.
Pewnie mając nadzieję na głębię człowieka i jego zdolność do zmiany na lepsze.
Właśnie dlatego, że to nasz wybór, chrześcijański psycholog nie doradza konkretnych działań, na przykład długotrwałego męczeństwa obok lub dumnych zerwań mimo wszystko. Wolna osoba sama wie, jaka jest miara jej sił i cierpliwości. Nawet jeśli ta cierpliwość i oczekiwanie zakończą się niczym, będzie mogła powiedzieć sobie:
— To było po prostu niesamowite, bajecznie piękne!
— W tym czasie nie tylko się denerwowałem, ale żyłem najbardziej świadomy i pełnoprawny życiem
— Nie wybrałem łatwej drogi. I nie zabiłem bliskiej osoby. Po prostu poniosłem porażkę w tej beznadziejnej sprawie ratowania ludzi nawzajem.
Oznacza to, że wszystko było na marne? Wszystko — przeciwnie!
I mimo to, ryzykując swoim czasem, zdrowiem, bezpieczeństwem, ponosząc porażkę, chrześcijanin odchodzi z wiarą, że to, co raz błysnęło między dwoma ludźmi, znów zabłyśnie. Że teraz jest ciemność, ale w tej ciemności pozostał promień nadziei.
Dla chrześcijanina ważne jest: nie zabić, nie skreślić drugiego, ale odejść w pokorze i zrozumieniu ograniczeń ludzkich sił. Z nadzieją na spotkanie was, prawdziwych, w prawdziwym świecie.
Jeśli jednak nadużycia trwają, wybór pozostaje, ale ludzkie prawo do wyboru będzie brzmiało tak: „Zasługujesz na pokój i ochronę. Czasami po prostu trzeba odejść.”
Granice osobiste: Gdzie zaczyna się „ja” i kończy „ty”?
Współczesny psycholog:
Wyobraź sobie, że stoisz w tłumie, a ktoś ciągle popycha Cię łokciami, zabiera Ci kawę lub nachodzi z pytaniami, gdy jesteś zajęty. Współczesny psycholog powie: „Stop! Każdy ma granice osobiste — niewidzialne ściany, które chronią przed wtargnięciami. Trzeba nauczyć się mówić „nie” i stać na swoim.” Nauczy Cię, jak być pewnym siebie, nie bać się konfliktów i bronić swoich interesów. Psycholog będzie Cię wspierał, dopóki uczysz innych szanować swoje granice.
Chrześcijański psycholog:
Chrześcijański psycholog również uznaje ważność granic, ale doda ograniczenia do tego przepisu.
Nikt nie może zmusić Cię do ustąpienia i oddalenia się. Ale ważne jest, aby uważnie spojrzeć na tego, kto narusza Twoje granice.
Może to dziecko z ADHD lub autysta? Wtedy zobaczysz chore dziecko, przyzwyczajone do kopniaków, a obok zagubionego rodzica, przyzwyczajonego przepraszać za swoje dziecko.
Stop! Dzisiaj obudziłeś się w doskonałym nastroju. Czy nie będziesz miał trochę sił duchowych, aby nie odpychać od razu „najazdy” na Twoje granice, a okazać trochę dobra, miłości, poczucia humoru wobec tych biedaków? Przecież chrześcijaństwo — to nie religia właściwych i adekwatnych, walczących o swoje prawa. Ale ludzi, którzy przyszli dać coś światu akurat wtedy, kiedy nikt tego od nich nie oczekuje.
Toksyczna osoba: Kiedy obok jest „trujący” krewny lub przyjaciel.
Współczesny psycholog:
Spotykasz się z tą osobą, a po każdym spotkaniu czujesz się wyczerpany, jakby ktoś wypił całą Twoją energię przez słomkę. Współczesny psycholog nazwie go „toksycznym” i powie: „Wiesz co? Ta osoba Cię wyczerpuje. Po prostu wyłącz ją ze swojego życia.” Pomoże Ci zrozumieć, że nie musisz tracić swojego czasu na tych, którzy sprawiają Ci ból. Najważniejsze — skup się na sobie i znajdź ludzi, którzy naprawdę Cię doceniają.
Chrześcijański psycholog:
Chrześcijański psycholog również zauważy, że ta osoba jest „trująca”, ale doda: „Pamiętaj, że każdy grzesznik potrzebuje pomocy. Może ta osoba sama cierpi i nie rozumie, jak bardzo rani innych.” Może zaproponować, abyś pomodlił się za tę osobę, porozmawiał z nią o jej zachowaniu lub nawet poprosił o pomoc duchowego mentora.
Dla chrześcijanina bardzo ważne jest, aby nie otaczać się ludźmi, którzy tylko głaszczą i mówią wyłącznie przyjemne rzeczy. Przecież Chrystus miał jedno gniewne słowo: Oszuści! Współczesny człowiek (nie bez udziału Dale Carnegie) przywykł do tonu aprobaty i milczenia.
A przecież chrześcijaństwo tym właśnie różni się od innych dróg duchowych, że oprócz naszych, życzliwie nastawionych i bezpiecznych, oferuje miłość do wrogów: krytykujących nas, obrażających nas, atakujących nas.
Ale wśród wszystkich rodzajów miłości ta jest niezwykle trudna i wymaga świętości. Do której Bóg woła, ale nie wymusza.
Tak, chrześcijański psycholog powie, jeśli toksyczność przekracza wszelkie granice — „Czasami trzeba się wycofać, aby zachować swój spokój ducha, psychikę, która nie jest gotowa. Twój czas jeszcze nie nadszedł, a Bóg nie chce, żebyś cierpiał.”
Dwa podejścia, jeden cel
Gdyby współczesny i chrześcijański psycholog spotkali się przy filiżance herbaty, prawdopodobnie długo dyskutowaliby o tym, jak właściwie pomagać ludziom. Jeden obstawałby przy autonomii i prawach jednostki, drugi — przy przebaczeniu i duchowym wzroście. Ale w głębi duszy zgadzaliby się w jednym: każdemu człowiekowi potrzebny jest pokój, ochrona i wolność, w której rodzi się miłość.




