Wpływ depresji matki na rozwój dziecka. Nie należy odmawiać sobie pomocy w przypadku depresji; to ból i ropienie w duszy; tym się nie chwalą, to się leczy.
„Mam tyle problemów, że nie mam czasu na depresję” – na pewno ktoś powie, gdy mowa o depresji. „Pracuję na trzech etatach, muszę wychować dzieci”. „Mam dziecko z niepełnosprawnością, nie mam prawa do depresji”. Paradoksalnie, najczęściej można to usłyszeć od mam, których ciężka, zaniedbana depresja już rzuca się w oczy otoczeniu.
„Nie mam prawa być chora, mam dzieci” – to tak naprawdę znaczy: „mam mało zasobów i nie będę ich wydawać na siebie, tylko na dzieci, dlatego będę ignorować swoją chorobę”. Problem w tym, że dzieci na tej pozycji nie zyskują: depresja matki szkodzi rozwojowi i dobrostanowi dziecka z roku na rok.
Bezczynna ofiara
Naukowcy od dawna wiedzą: depresja matki bezpośrednio odbija się na dziecku. Dzieje się to tak: mama zamyka się, mniej rozmawia z dzieckiem, a jeśli już rozmawia, to tylko wydaje polecenia (stój, przestań, daj, pluj, nie wolno). Mama nie uśmiecha się, nie przytula, nie głaszcze dziecka. Dziecięce krzyki i płacz nie wzbudzają w niej współczucia – wywołują ból i poczucie „znowu czegoś ode mnie chce”.
Coraz częściej wydaje jej się, że wszystko, co dziecko robi, robi złośliwie, na złość, że to świadome, złe zachowanie. Mama staje się drażliwa, krzyczy na dziecko, może je spoliczkować, uderzyć, potrząsnąć, może go ignorować (niektóre badania bezpośrednio wiążą okrucieństwo wobec niemowląt z depresją matki).
To szkodzi w każdym wieku – zarówno niemowlętom, jak i dorosłym (tak, brak wsparcia matki i poważne problemy u matki oraz w relacjach z matką sprzyjają rozwojowi depresji u dorosłych).
Mama w swoim rozumieniu interpretuje nie tylko zachowanie dziecka, ale i zachowanie męża oraz jego zaangażowanie w życie dziecka (dlatego specjaliści pracujący z problematycznymi rodzinami radzą, aby nie brać na wiarę oceny matki dotyczącej zdolności rodzicielskich ojców, a uwzględniać jej depresję).
Poważnie pogarsza sytuację zdrowie dziecka i problemy z zachowaniem: związek jest bliski i wszechstronny: po pierwsze, istnieją wspólne predyspozycje genetyczne, które odpowiadają za pojawienie się problemów u matki i dziecka; po drugie, depresja matki pogarsza zachowanie dziecka; po trzecie, zachowanie dziecka i reakcja otoczenia pogarszają stan matki.
Jednocześnie, oczywiście, psują się także relacje z mężem. Ostatecznie życie rodzinne wkręca się w ciasną spiralę i już nie wiadomo, co jest pierwotne, a co wtórne, a nie każda rodzina ma zasoby, aby wydostać się z tej wciągającej pętli. Co więcej – taką sytuację rodzinną dodatkowo pogarszają inne problemy: niski status społeczno-ekonomiczny rodziny, niski poziom wykształcenia, niestabilne dochody, konieczność opieki nad osobami niepełnosprawnymi w rodzinie.
Jak się z tego wydostać? Mama kieruje wszystkie siły i środki na stabilizację gospodarstwa i opiekę nad dzieckiem – i nic z tego nie wychodzi.
Ale spróbuj tylko porozmawiać z wykończoną i depresyjną mamą o jej własnym zdrowiu psychicznym – usłyszysz, że nie ma z kim zostawić dziecka, że nie ma zimowego obuwia, że trzeba jeszcze iść do laryngologa, że czynsz znowu wzrósł, że nie ma pieniędzy na płatnych specjalistów, a u darmowych już była, pięć wizyt i do widzenia, tylko duszę zadręczyli i nic więcej, i do żadnego psychodispensary nie pójdzie, bo przy jej życiu nie ma czasu na głupoty… I nie jest zbyt gotowa przyjąć pomoc, i dużo zasobów, i wiele systemowych rozwiązań, których po prostu nie ma i nie wiadomo, kiedy będą.
Ale zobaczmy, co tymczasem dzieje się z dzieckiem, w imię którego składane są wszystkie te ofiary.
Depresja matki i rozwój dziecka
Czasopismo „Pediatrics and Child Health” w 2004 roku opublikowało szczegółową analizę prawie stu badań poświęconych wpływowi depresji matki na rozwój dziecka. Wpływ ten, jak pokazują badania, jest ogromny i destrukcyjny na każdym etapie rozwoju dziecka.
W czasie ciąży
Depresja prowadzi do pogorszenia odżywienia płodu; większe ryzyko poronienia, przedwczesnego porodu, stanu przedrzucawkowego i urodzenia dziecka z niską wagą.
W wieku do roku
Matka i niemowlę to nierozerwalna jedność, dziecko nie może istnieć bez matki. Depresyjna mama się zmienia: teraz odnosi się do dziecka albo z niechęcią, albo z dystansem. W pierwszym przypadku wtrąca się we wszystko, co dziecko robi, a ono się na nią złości, odwraca się, stara się ograniczyć jej ingerencję i chronić siebie. Nawet jeśli z takim dzieckiem próbuje pracować inny dorosły, który nie cierpi na depresję, dziecko może zacząć się przed nim bronić.
W drugim przypadku mama słabo reaguje na dziecko, nie okazuje uczuć, nie wspiera go. Dziecko nie potrafi sobie z tym poradzić – i samo staje się zdystansowane, bierne, stara się uspokajać samo siebie: ssie palec, kołysze się w łóżku. Pojawiają się problemy z uwagą, pobudliwością i hamowaniem.
Rozwój intelektualny również cierpi: mama nie daje dziecku normalnej informacji zwrotnej: czy tam, gdzie się pełza, jest dobrze? Czy można naciskać ten przycisk? Czy dobrze złożyło piramidkę? Czy wyraźnie wypowiedziało słowo? Do roku dzieci takich mam mniej starają się badać świat, gorzej przybierają na wadze (mają gorszy rozwój motoryki i mowy).

W wieku przedszkolnym
Mama w depresji nie potrafi nauczyć dziecka rozwiązywania problemów i prawidłowego odnoszenia się do niepowodzeń. Niektóre badania pokazują, że takie mamy nie potrafią ustalić granic akceptowalnych dla swoich dzieci, a jeśli je ustalają, to nie potrafią doprowadzić do ich przestrzegania przez dzieci.
U dzieci pojawiają się problemy w komunikacji z innymi ludźmi. Wolą proste gry i fizyczne zabawy od bardziej skomplikowanych i kreatywnych gier. Dzieci zaczynają przejawiać agresję; u niektórych jest ona skierowana na innych ludzi, u niektórych na siebie (w pierwszym przypadku w przyszłości mogą pojawić się poważne problemy z socjalizacją, w drugim – depresja u dziecka).
Badania pokazują, że szczególnie niebezpieczna jest depresja matki dla chłopców – gorzej, niż u dziewczynek w tej samej sytuacji, rozwija się u nich mowa i motoryka dużych grup, gorzej radzą sobie w testach określających rozwój intelektu.

W wieku szkolnym
Tutaj problemy z socjalizacją i depresja stają się oczywiste; pojawiają się problemy ze zdrowiem. Sytuacja pogarsza się, jeśli dziecko nie otrzymuje wsparcia od rodziców, a w rodzinie są ciągłe konflikty.
U dzieci częściej rozwijają się choroby psychiczne: przede wszystkim depresja, ponadto zaburzenia lękowe i zaburzenia zachowania. Amerykańska psychiatra Constance Hammen i jej koledzy porównali poziom chorób psychicznych u dzieci matek z czterech grup: zdrowych, cierpiących na depresję jednobiegunową, czyli dużą, cierpiących na zaburzenia afektywne dwubiegunowe (to, co w przeszłości nazywano „maniakalno-depresyjnym psychozą”) i przewlekłe choroby niezwiązane z psychiką.
Najwyższy poziom zaburzeń psychicznych obserwowano u dzieci matek z depresją jednobiegunową. W każdym razie trudno ustalić, co jest pierwotne – predyspozycja genetyczna czy zachowanie depresyjnej matki. Tak samo trudno ustalić, co powoduje słabe wyniki tych dzieci, ich problemy z uwagą i trudności w nauce matematyki.
Wiadomo, że na dużą depresję cierpi 40% matek dzieci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej. Bardzo możliwe, że istnieje genetyczny związek między tymi stanami. Ale oprócz predyspozycji genetycznej – depresja matki pogarsza zachowanie i wyniki dziecka, co wywołuje negatywne reakcje otoczenia, wszystko to pogarsza depresję, ona z kolei pogarsza zachowanie dziecka… Znowu zaklęty krąg, znowu skręca się spirala, – a jeśli nie zwrócić się o pomoc na czas, sytuacja w rodzinie i zdrowie psychiczne jej członków nieuchronnie się pogarszają.
Depresja matki jest ściśle związana z depresją dziecka. Badania pokazują: jeśli mama się leczy – dziecku jest lepiej. Jeśli przestaje się leczyć i objawy depresji wracają – dziecku w ciągu następnych dziewięciu miesięcy również jest gorzej.
Lekarze, którzy przeprowadzili badanie, wyjaśniają to tym, że matka w stanie remisji może rozmawiać z dzieckiem, słuchać go, co zwiększa jej przywiązanie do dziecka. Przywiązanie – to kluczowe słowo. Depresja pozbawia dziecko matczynego przywiązania, a ono rośnie jak sierota przy żywej i nawet społecznie dobrze sytuowanej matce. Obojętność wobec dziecka – jedno z najcięższych konsekwencji depresji matki. Dziecko postrzegane jest jako ciężar, a nawet jako męczennik.
W wieku dojrzewania
U nastolatków, których rodzice cierpią na depresję, znacznie wyższy jest poziom zaburzeń psychicznych (depresja, zaburzenia lękowe, zaburzenia zachowania, nadużywanie alkoholu i narkotyków) – nawet w porównaniu z dziećmi z rodzin o tym samym statusie społeczno-ekonomicznym, zaburzenia te zaczynają się wcześniej, przebiegają ciężej, częściej łączą się z innymi diagnozami.
Są dane, które wskazują, że dzieci matek cierpiących na depresję wcześniej zaczynają palić.
Co do nauki w tym kontekście, wydaje się, że wszystko jest jasne. To nie dodaje matce zdrowia psychicznego. I znowu – zaklęty krąg.
Grupy ryzyka
Mamy z niskim poziomem wykształcenia, z rodzin z niskim statusem społecznym i niestabilnymi dochodami. Mamy, w których rodzinach występują przypadki depresji lub innych chorób psychicznych.
Mamy dzieci z niepełnosprawnością. Są one szczególnie narażone na depresję – zarówno dlatego, że żyją w stanie ciągłego stresu, jak i dlatego, że życie z osobą niepełnosprawną, zwłaszcza z chorobą psychiczną, to przewlekła trauma psychiczna, a także dlatego, że brakuje im sił i pieniędzy, i dlatego, że fizycznie nie mogą pójść do lekarza, jeśli nie mają z kim zostawić dziecka. Matki dzieci niepełnosprawnych są grupą ryzyka depresji nawet w bardziej zamożnych krajach niż nasz.
I w tych wszystkich przypadkach – i nie tylko w tych, ale także w zwykłych rodzinach, w których zakręciła się depresyjna spirala, rodzinom potrzebna jest poważna, kompleksowa pomoc – w naszych warunkach najczęściej niedostępna. Kompleksowa – to skoordynowana pomoc medyczna, psychologiczna, społeczna i edukacyjna. Ustalenie takiego systemu pomocy – to będzie i profilaktyka przestępczości młodzieżowej, i profilaktyka niepowodzeń szkolnych, i zdrowienie dzieci (może nawet nie będzie potrzeby wprowadzać czwartego lekcji wychowania fizycznego w tygodniu), i profilaktyka rozwodów, i profilaktyka samobójstw, i zmniejszenie poziomu przemocy w rodzinie, i profilaktyka społecznego sierotstwa…
„Złe dziecko” i „zła matka”
Dlaczego depresja tak destrukcyjnie wpływa na dziecko? Kluczowym czynnikiem jest tutaj matczyna negatywność. Depresyjna mama uważa się za złą matkę, dręczy ją poczucie winy i wstydu za siebie i swoje dziecko (szkoła, przedszkole, przychodnia, towarzysze w transporcie, a niestety także domownicy chętnie dodają jej przeżyć tego rodzaju).
Mama czuje się bezsilna i bezradna. Wydaje jej się, że nie potrafi poradzić sobie z wychowaniem dziecka – i częściej sięga po surowe środki represyjne. Takie mamy częściej dają swoim dzieciom negatywne oceny. Przy tym wiadomo, że same w sobie negatywne oceny, niezależnie od tego, jak dziecko się zachowuje i jak bardzo są wyrażone problemy z zachowaniem – to trwały prognostyczny czynnik pojawienia się takich problemów.
Jeśli matka (cierpiąca na depresję lub zdrowa – nie ma znaczenia) podczas wspólnych zabaw ciągle wydaje polecenia dziecku, jeśli nie chwali go i często krytykuje, jeśli częściej okazuje niechęć niż czułość, jeśli nie cieszy się, gdy dziecko radzi sobie z trudnym zadaniem, to u tego dziecka z czasem nieuchronnie pojawią się problemy z zachowaniem.
Przy tym jednym z najsilniejszych czynników wpływających jest negatywna charakterystyka: on taki-owaki, on zły. Im więcej mama skłonna jest do globalnych wniosków (on poradził sobie z zadaniem nie dlatego, że się starał, ale dlatego, że jest zdolny) i oczekuje od dziecka złego (on na pewno nie położy się spać, jeśli mu powiem, żeby się położył) – tym gorzej.
W trakcie wieloletnich badań naukowcy zauważyli, że rodzicielskie krzyki, negatywność i nietolerancja były obecne jeszcze wtedy, gdy dzieci nie przejawiały poważnych odchyleń w zachowaniu. A więc te reakcje rodzicielskie – nie są wynikiem problematycznego zachowania dziecka, a jego przyczyną (lub przynajmniej jedną z przyczyn).
Już po roku takiego rodzicielskiego traktowania u dzieci pojawiają się odchylenia w zachowaniu, nawet jeśli dziecko początkowo jest zdrowe i nie cierpi na zaburzenia zachowania. A jeśli cierpi – tym gorszy będzie wynik. Jeśli mama uważa, że dziecko jest złe i robi wszystko na złość, to pojawi się i nieposłuszeństwo, i prowokacyjne zachowanie, i skłonności antyspołeczne.
Warto dodać, że u dzieci z ADHD depresja matki jest drugim co do znaczenia czynnikiem wpływającym na ogólny antyspołeczny wynik zaburzenia (pierwszym – nasilenie symptomów).
Z drugiej strony wiadomo, że drugim co do znaczenia czynnikiem wpływającym na pomyślny wynik (znów, po nasileniu symptomów
Źródła referencyjne
Wpływ zdiagnozowanej depresji i zgłaszanego przez siebie nastroju na strategie kontroli matek: badanie podłużne
Przygnębiona mama dziecka ADHD



